Pomimo przeszkód sala została w końcu wysprzątana i rozpoczęto jej dekorowanie. Hermiona właśnie stała na drabinie i wieszała aksamity na filarach. Sala miała być utrzymana w odcieniach szmaragdu i miedzianego brązu, co doskonale pasowało do grubych murów pałacu. Zostały jeszcze dwa tygodnie do Wielkiego Balu, jednak wszyscy z ciekawością czekali na to wydarzenie. W kącie sali zostały ułożone stoły na przystawki i poncze, które Sally przystrajała właśnie serwetkami i misami. Po przeciwległej stronie stały kwadratowe stoły, pięknie udekorowane, przy którym mieściło się 12 osób. Pośrodku ułożony był pięknie haftowany dywan, idealnie pasujący do klimatu i dekoracji.
Z wysokich okien promienie słońca informowały o porze dnia. Za chwilę wszyscy mieli przerwać pracę i zjeść ciepły posiłek. Dzień był słoneczny i bardzo ciepły jak na taką porę roku.
Hermiona zastanawiała się, jaką suknię założyć. Co prawda będzie tam jako pomocnica, ale królowa pozwoliła im pod fartuszki ubrać jakąś kreację ze starej garderoby, która znajduje się w piwnicy. Wśród kilku tysięcy sukien Hermionie spodobały się trzy. Pierwsza, czarna, z aksamitnego materiału, z wycięciem na plecach i ramionach, idealnie podkreślająca sylwetkę wszytym gorsetem. Druga- Szmaragdowa, równie z aksamitnego materiału, zupełnie inna od poprzedniej- przylegająca do ciała, z wycięciem wzdłuż prawej nogi. Gorset pięknie ukazywał talię. Trzecia suknia była nietypowa- krwistoczerwona, z długimi rękawami i przylegająca do ciała, bez zbędnych falban i kokard, z głębokim dekoltem, lecz nie nachalnym. Wszystkie trzy suknie pasowały na Hermionę idealnie, jakby były zrobione specjalnie dla niej.
Właśnie wieszała trzecią hafkę, gdy królowa ogłosiła przerwę. Zeszła delikatnie ze stołka, poprawiła włosy i skierowała się z resztą pomocnic w stronę jadalni. Na obiad miały potrawę rybną ze świeżo pieczonymi bułkami i sosem. Usiadła koło Sally i zabrała się za jedzenie, mimo że nie miała za bardzo apetytu. Sally co chwila się wierciła i pochylała w stronę Hermiony, jakby chciała coś powiedzieć. Szturchnęła ją delikatnie łokciem, aby się uspokoiła i cicho spytała o co chodzi.
- Pomożesz mi wybrać suknię po obiedzie? Nie wiem, w czym będzie mi dobrze.- zapytała skruszona, choć zupełnie nie miała ku temu powodów. Hermiona odpowiedziała twierdząco i sięgnęła po kolejną bułeczkę.
Po zjedzonym posiłku miały jeszcze czas dla siebie do zmierzchu, więc żeby nie tracić czasu od razu poszły do piwnicy. Na wieszakach wisiało tysiące pięknych i kolorowych sukien. Decyzja będzie ciężka.
Sally to jasnowłosa dziewczyna, niezwykle wysoka jak na swój wiek oraz na kobiety w tych czasach. Była troszkę pulchniejsza od pozostałych koleżanek, ale w żadnym razie nie wyglądała na otyłą. Jej brązowe oczy były duże i hipnotyzujące, z długimi rzęsami.
- Myślę, że do twojej urody będzie pasować suknia w kolorze czerwonym. Ciemna czerwień będzie pasowała idealnie. I na pewno musi być długa. Ty możesz sobie na to pozwolić.- poleciła jej Hermiona.
- To w takim razie rozejrzyj się po prawej, a ja sprawdzę po lewej.- zaczęły wybierać wszelkie krwistoczerwone długie suknie, jakie zobaczyły i kładły je na środek pomieszczenia. Gdy wybrały wszystkie, jakie były, wzięły wszystko w ręce i z trudem poszły do pokoju Sally.- To najpierw przymierzę tą- wskazała na długą prostą suknię z aksamitu, ze zdobionym wyciętym dekoltem i długimi rękawami.
- Myślę, że najpierw powinnaś przyierzyć tą.- wtrąciła się Hermiona i wskazała na bufiastą suknię z wyciętymi plecami i ramionami, ze zdobionym gorsetem.
- W porządku, ale tamtą też przymierzę!
Zajęło im to praktycznie cały wolny czas jaki miały, ale w końcu znalazły odpowiednią suknię dla blondynki. Wybrały bufiastą. Hermiona, gdy tylko ją ujrzała, wiedziała, że będzie idealna. I wyszło na jej.
Poszły do sali, w której miał się odbyć bal. Jeszcze nikogo nie było, więc usiadły przed salą i czekały na polecenia. Po krótkim czasie przyszła reszta służących i sama królowa.
- Chcę jeszcze, abyście pozamiatały korytarz przed salą i całą salę. Macie też umyć okna, dokładnie co do jednego. Następnie wypolerować wszystkie misy i talerze na błysk. A jak wszystko zrobicie, dobierzcie odpowiednie zastawy. Potem macie wolne.
Dziewczyny podzieliły się zadaniami między sobą i zabrały się do pracy. Hermionie przypadło zamiaranie korytarza, a Sally myła okna wraz z Gertrudą i Anną.
Hermiona właśnie była przy zakręcie do korytarza prowadzącego do drzwi wyjściowych, gdy usłyszała szybki stukot pantofelków królowej w stronę ogromnych drzwi. Nie zdążyła się odwrócić, gdy w całym korytarzu słychać było głośne i przeciągłe "Severusie! W końcu przyjechałeś!". Wychyliła się zza muru i ujrzała mężczyznę.
Z wysokich okien promienie słońca informowały o porze dnia. Za chwilę wszyscy mieli przerwać pracę i zjeść ciepły posiłek. Dzień był słoneczny i bardzo ciepły jak na taką porę roku.
Hermiona zastanawiała się, jaką suknię założyć. Co prawda będzie tam jako pomocnica, ale królowa pozwoliła im pod fartuszki ubrać jakąś kreację ze starej garderoby, która znajduje się w piwnicy. Wśród kilku tysięcy sukien Hermionie spodobały się trzy. Pierwsza, czarna, z aksamitnego materiału, z wycięciem na plecach i ramionach, idealnie podkreślająca sylwetkę wszytym gorsetem. Druga- Szmaragdowa, równie z aksamitnego materiału, zupełnie inna od poprzedniej- przylegająca do ciała, z wycięciem wzdłuż prawej nogi. Gorset pięknie ukazywał talię. Trzecia suknia była nietypowa- krwistoczerwona, z długimi rękawami i przylegająca do ciała, bez zbędnych falban i kokard, z głębokim dekoltem, lecz nie nachalnym. Wszystkie trzy suknie pasowały na Hermionę idealnie, jakby były zrobione specjalnie dla niej.
Właśnie wieszała trzecią hafkę, gdy królowa ogłosiła przerwę. Zeszła delikatnie ze stołka, poprawiła włosy i skierowała się z resztą pomocnic w stronę jadalni. Na obiad miały potrawę rybną ze świeżo pieczonymi bułkami i sosem. Usiadła koło Sally i zabrała się za jedzenie, mimo że nie miała za bardzo apetytu. Sally co chwila się wierciła i pochylała w stronę Hermiony, jakby chciała coś powiedzieć. Szturchnęła ją delikatnie łokciem, aby się uspokoiła i cicho spytała o co chodzi.
- Pomożesz mi wybrać suknię po obiedzie? Nie wiem, w czym będzie mi dobrze.- zapytała skruszona, choć zupełnie nie miała ku temu powodów. Hermiona odpowiedziała twierdząco i sięgnęła po kolejną bułeczkę.
Po zjedzonym posiłku miały jeszcze czas dla siebie do zmierzchu, więc żeby nie tracić czasu od razu poszły do piwnicy. Na wieszakach wisiało tysiące pięknych i kolorowych sukien. Decyzja będzie ciężka.
Sally to jasnowłosa dziewczyna, niezwykle wysoka jak na swój wiek oraz na kobiety w tych czasach. Była troszkę pulchniejsza od pozostałych koleżanek, ale w żadnym razie nie wyglądała na otyłą. Jej brązowe oczy były duże i hipnotyzujące, z długimi rzęsami.
- Myślę, że do twojej urody będzie pasować suknia w kolorze czerwonym. Ciemna czerwień będzie pasowała idealnie. I na pewno musi być długa. Ty możesz sobie na to pozwolić.- poleciła jej Hermiona.
- To w takim razie rozejrzyj się po prawej, a ja sprawdzę po lewej.- zaczęły wybierać wszelkie krwistoczerwone długie suknie, jakie zobaczyły i kładły je na środek pomieszczenia. Gdy wybrały wszystkie, jakie były, wzięły wszystko w ręce i z trudem poszły do pokoju Sally.- To najpierw przymierzę tą- wskazała na długą prostą suknię z aksamitu, ze zdobionym wyciętym dekoltem i długimi rękawami.
- Myślę, że najpierw powinnaś przyierzyć tą.- wtrąciła się Hermiona i wskazała na bufiastą suknię z wyciętymi plecami i ramionami, ze zdobionym gorsetem.
- W porządku, ale tamtą też przymierzę!
Zajęło im to praktycznie cały wolny czas jaki miały, ale w końcu znalazły odpowiednią suknię dla blondynki. Wybrały bufiastą. Hermiona, gdy tylko ją ujrzała, wiedziała, że będzie idealna. I wyszło na jej.
Poszły do sali, w której miał się odbyć bal. Jeszcze nikogo nie było, więc usiadły przed salą i czekały na polecenia. Po krótkim czasie przyszła reszta służących i sama królowa.
- Chcę jeszcze, abyście pozamiatały korytarz przed salą i całą salę. Macie też umyć okna, dokładnie co do jednego. Następnie wypolerować wszystkie misy i talerze na błysk. A jak wszystko zrobicie, dobierzcie odpowiednie zastawy. Potem macie wolne.
Dziewczyny podzieliły się zadaniami między sobą i zabrały się do pracy. Hermionie przypadło zamiaranie korytarza, a Sally myła okna wraz z Gertrudą i Anną.
Hermiona właśnie była przy zakręcie do korytarza prowadzącego do drzwi wyjściowych, gdy usłyszała szybki stukot pantofelków królowej w stronę ogromnych drzwi. Nie zdążyła się odwrócić, gdy w całym korytarzu słychać było głośne i przeciągłe "Severusie! W końcu przyjechałeś!". Wychyliła się zza muru i ujrzała mężczyznę.
Super, czekam dalej.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam